piątek, 7 października 2016

Rozdział 2

Wróciłam do dormitorium nadal w lekkim szoku. Cały czas się zastanawiałam co Malfoy chciał mi powiedzieć, do momentu gdy przed moją twarzą nie pojawiła się Ginny. Gdy ostatnio ją widziałam była ode mnie niższa o głowę, a teraz dorównywała mi wzrostem. Twarz także jej się trochę zmieniła, jest bledsza ale to dodaje jej uroku, a na policzkach można dostrzec rumieńce.
- Hej Miona! Tęskniłam. - naglę poczułam na swoim ciele jej ciężar. Wtuliłam się w nią i odpowiedziałam w jej włosy.
- Ja też.
- I co tam chciał od Ciebie Dumbledor. - odezwał się ktoś za Ginny. Wyplątałam się z jej uścisku i spostrzegłam Rona już w piżamie, uśmiechniętego od ucha do ucha.
- Nie uwierzycię! - krzyknęłam uradowana gdy przypomniałam sobie co chciał ode mnie Dumbledor.
- No mów, bo też się nie cierpliwie. - usłyszałam głos Harry'ego który wyszedł z dormitorium chłopców.
- No już już wam mówię. Uwaga.... ZOSTAŁAM PREFEKTEM NACZELNYM HOGWARTU! Czy to nie wspaniała wiadomość? - spytałam uśmiechając się jak głupia do nich. Spojrzeli po sobie po czym Ginny wrzasnęła.
- To bardzo dobra wiadomość! Haha będziesz mogła chociaż przymykać na nas oko.
- Chyba Ginny w to nie wierzysz, przecież to Hermiona. - powiedział Ron do Ginny z uśmiechem na twarzy.
- No tak zapomniałam. Pani Hermiona jest idealna. - przewróciłam oczami na słowa Ginny po czym odpowiedziałam zażenowana.
- Wcale nie jestem idealna ale znacie mnie przecież. 
- Oj znamy znamy. - odezwał się po dłużej nieobecności w rozmowie Harry.
- No ale czasami jak przymkniesz oko to nic się takiego nie stanie. - nalegała cały czas Ginny. Spojrzałam na nią i się uśmiechnęłam.
- No dobra, ale tylko czasami. A teraz jak pozwolicie pójdę przeprowadzić się do swojego nowego pokoju. 
- Będziesz miała swój własny pokój! -wykrztusiła z siebie Ginny. 
- Tak i do tego swoją własną łazienkę! - uśmiechnęłam się.
- O mój Boże! Jak ja Ci zazdroszczę! - pisnęła.
- Będziesz mogła przychodzić. I wy również... - spojrzałam na Harry'ego i Rona. - jesteście zaproszeni. Ale już nie dziś chce się wyspać.
- No tak rozumiemy to doskonale Pani prefekt. - powiedział Ron naśladując mnie. Uśmiechnęłam się i zaczęłam iść powoli po schodach po swoje rzeczy.
- A Hermiona! - krzyknął Harry. Wychyliłam się by znów ich widzieć, a oni przyglądali mi się z zaciekawieniem.
- Tak? 
- A kto jest drugim prefektem naczelnym? - zapytał Ron. O nie myślałam że już się o to nie zapytają.
- Yyyy no... - zaczęłam.
- No wyduś to z siebie Herm. - zachęcała Ginny.
- No Malfoy...- wydusiłam.
- COO!? - krzyknęli chórem,
- Ludzie chcą spać! - krzyknął ktoś z dormitorium dziewczyn. 
- Sorry. - odkrzyknęła Ginny, po czym spojrzała na mnie.
- Jutro wam wszystko opowiem. Serio chce iść spać. - odpowiedziałam znikając szybko na schodach.
*
Gdy dotarłam do dormitorium wyjęłam moją jeszcze nie rozpakowaną walizke do połowy i zaczęłam się pakować. Nagle drzwi od dormitorium otworzyły się z hukiem, w których staneła Ginny z groźną miną. Spojrzałam na nią przelotnie, i wróciłam do pakowania totalnie ją ignorując bo wiedziałam co będzie za chwile.
- Hermiono Jean Granger! Czyś ty zgłupiała? - wrzasnęła na cały pokój. Odwróciłam się do niej trochę już zdenerwowana tą sytuacją, zakładając ręce na biodra. 
- Ginny to nie moja wina! Dopóki się nie dowiedziałaś z kim będę dzielić obowiązki byłaś zadowolona ale teraz Ciebie nie poznaję. 
- Hermiona to ja Ciebie nie poznaje. Przyjęłaś to z takim spokojem że będziesz z Malfoy'em dzielić obowiązki? - powiedziała z wyrzutem. Nie wytrzymam tego kogo to interesuje to jest tylko funkcja którą muszę spełnić a że Malfoy'owi też została przydzielona ta funkcja to nie już moja wina.
- Jezu daj spokój, będę tylko z nim dzielić obowiązki a ty robisz aferę jakbym miała z nim robić bóg wie co. 
- Bo może będziesz robiła bóg więc co z nim! Do cholery Hermiona będziesz z nim dzielić pokój. I w najgorszym wypadku łazienkę. - spojrzała na mnie sfrustrowana, łapiąc się za głowę.
- Po pierwsze będziemy mieli osobne pokoje połączone tylko przejściami, a po drugie łazienkę też będziemy mieli osobno, czyli jak on będzie korzystał to będzie zablokowana i na odwrót. Więc Ginny daj na luz. My się nawet z Malfoy'em nie lubimy... - no właśnie nie lubimy ale dziś normalnie rozmawialiśmy, dodałam w duchu.
- No dobra niech Ci będzie...
- O już się nie dąsaj. - podeszłam i z całej siły ją przytuliłam. Zaczęła się śmiać po czym rozbawiona pomogła mi się pakować.
*
Gdy już się spakowałam, Ginny pomogła mi z walizką. Pożegnałam się z nią i sama weszłam do swojego nowego pokoju. Dech zaparł mi w piersi gdy do niego weszłam. Podeszłam do wielkiego łóżka i rozejrzałam się dookoła. Na przeciwnej ścianie znajdował się wielki kominek z marmuru. Nie daleko od kominka stała wielka szafa na ubrania a na środku pokoju znajdowała się wielka biała skórzana kanapa i mięciutki biały dywanik. Koło łóżka stała mała komódka a trochę dalej od niej moja własna biblioteczka. Podeszłam do niej i przejechałam po  grzbietach książek palcami, po czym wyjęłam jedną i zaczęłam ją przeglądać. Usiadłam na łóżko i wtedy zoriętowałam się że moje okno wychodzi na Zakazany Las i jezioro które wieczorem wyglądało pieknie na tle księżyca. Położyłam się w wygodnej pościeli i zanużyłam się w lekturze.
* 15 minut później usłyszałam dobiegające za ściany dwa donośne męskie głosy. Podeszłam bliżej po czym przyłożyłąm ostrożnie ucho do ściany. 
- Smoku co ty wyprawiasz? - usłyszałam męski lecz nie znany mi głos. Wiedziałam tylko że w pokoju obok znajduję się Malfoy i zapewne jakiś jego "przyjaciel"
- Nic Zabini. Nie denerwuj się. - usłyszałam spokojny głos Malfoya.
- Jak to nic. A to co to jest?
- Pokój jakbyś nie zauważył.
- Myślisz że jestem debilem? - zapytał poirytowany Zabini. Wiedziałam ze zaraz  mogę być świadkiem wielkiej awantury.
- Ja nic takiego nie powiedziałem. 
- To wytłumacz mi o co w tym wszystkim chodzi. 
- W swoim czasie. A teraz pozwól chciałbym się położyć. - odpowiedział swoim ironicznym i sennym głosem.
- Dobra niech Ci będzie, ale pospiesz się z tym swoim planem bo Sam-Wiesz-Kto nie będzie czekał. 
- Nie musisz mi przypominać. I nie bój się wypowiedzieć tego imienia. Voldemort. - aż przeszły mnie ciarki. Przyzwyczaiłam się do tego imienia bo Harry cały czas je wypowiadał, lecz wypowiedziane przez Malfoya brzmi innaczej. Usłyszałam dziwięk zamykanych drzwi i wiedziałam już że Malfou został sam. Więc wrociłam do łóżka i mojej książki którą przerwałam. Nagle w szybe od okna zaczeło coś stukać. Podeszłam i zobaczyłam siedzącą na parapecie sowe. Wpuściłam ją do pokoju po czym odwiązałam liścik przywiązany do sowej nóżki. Nie rozpoznałam pięknego prostego pisma więc zaczełam czytać.
"Wiem że słyszałaś moją rozmowe z Zabinim. Za 5 minut masz być u mnie.
DM"
Znieruchomiałam. "Ale jak?" - pomyślałam.
- No trudno. - powiedziałam sama do siebie, po czym nałożyłam sweter i poszłam "odwiedzić" ślizgona...
     

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz