sobota, 24 września 2016

Rozdział 1

Początek.
Nazywam się Hermiona Jean Granger. Mam 36 lat i chciałabym opowiedzieć wam historię która zdążyła mi się dawno temu, i choć to było 20 lat temu z tej historii pamiętam każdy najmniejszy szczegół, jakby wszystko zdążyło się wczoraj. Nie którzy mogą powiedzieć że sobie to wyobraziłam lub coś, ale prawda jest taka że stało się to naprawdę, i muszę przyznać że z tej historii nie żałuje żadnego momentu spędzonego z pewnym, irytującym, wrednym a także przystojnym i bystrym blondynem...


 

20 lat wstecz...
początek 6 roku w Hogwarcie...
1 września.
Stałam na stacji King Cross nr 9 i 3/4 czekając na moich dwóch najlepszych przyjaciół. Harry'ego i Rona. Z którymi w tym roku zacznę 6 rok w Hogwarcie. Stałam na tej stacji i stałam czekając kiedy moi przyjaciele się pojawią. Po 20 minutach czekania spostrzegłam ich w tłumie, więc wzięłam swój kufer i popędziłam szybko do nich machając i krzycząc  "tutaj". Gdy wreszcie mnie spostrzegli, uśmiechnęli się od ucha do ucha i także przyspieszyli kroku.
- Hermiona jak za Tobą się stęskniłem. - krzyknął Harry, przekrzykując gwar panujący na stacji.
- Ja też. - odpowiedziałam rzucając się mu na szyję.
- Ekhem, ja też tu jestem. - wtrącił się głośno Ron.
- Oh Ron, przepraszam. Za Tobą się też stęskniłam. - powiedziałam również rzucając mu się na szyje. Gdy się od nich wreszcie oderwałam, w głowie kłębiło mi się dużo pytań, które musiałam im zadać. Wsiadając do pociągu, chłopcy pomogli mi wnieść walizki i razem z nimi poszłam szukać wolnego przedziału. Gdy wreszcie znaleźliśmy jakiś wolny przedział usiadłam, a gdy chłopcy zrobili to samo zaczęliśmy rozmawiać. Ja odezwałam się pierwsza:
- No to jak wam minęły wakacje?
Harry uśmiechnął się do Rona po czym odpowiedział na moje pytanie:
- Wspaniale. Codziennie pomagałem Ronowi w treningach do drużyny...
- Nie wiedziałam Ron że chcesz się dostać do drużyny. - powiedziałam zdziwiona. Nie przypominałam sobie żeby Ron coś wspominał o tym że chciałby być w drużynie po porażce na 5 roku. No oczywiście wiedziałam że lubi quidditcha ale nie wiedziałam że aż tak bardzo chce być w drużynie.
- No starałem się na 5 roku... no ale nic nie wyszło. -odpowiedział, a ja słyszałam w jego głosie zażenowanie. To akurat wiedziałam.
- Tak to prawda, starał się o miejsce obrońcy ale... nie wyszło. No ale potrenowaliśmy trochę i teraz raczej przejdzie egzaminy. - wtrącił Harry, widząc zamieszanie Rona. Uśmiechnęłam się i powiedziałam wesoło by dodać otuchy Ronowi.
- To super! Muszę Cię koniecznie zobaczyć w akcji Ron.
- Dzięki. No tak fajnie by było. - bąknął, wbijając wzrok w buty. Odwróciłam głowę do Harry'ego i nagle spoważniałam.
- Harry wiadomo coś w sprawie Voldemorta? - zapytałam zaniepokojona miną przyjaciela. Harry zerknął niepewnie na mnie po czym odpowiedział.
- Nic, kompletnie nic. Podobno gdy wrócę do Hogwartu będę miał z Dumbledorem dodatkowe lekcje.
- To chyba fajnie? - spytał się już bardziej rozluźniony Ron. Harry spojrzał na niego z ukosa ale nic już nie odpowiedział. Wiedziałam że coś go trapi, ale nie wiedziałam co. Po dłużej chwili zdecydowałam że pójdę się przejść bo nie wytrzymam w tej ciszy więc wstałam i oznajmiłam im że idę się przejść. Spojrzeli na mnie, kiwnęli głowami i odwrócili się do okna. Gdy wyszłam na korytarz, uderzył we mnie z mocną siłą gwar panujący w pociągu. Wszędzie latały pierwszaki szukając swoich zwierząt i przyjaciół. Ja za to przeciskałam się na tył pociągu powtarzając cały czas "przepraszam". Gdy dotarłam na sam koniec otworzyłam drzwi i wyszłam na zewnątrz.
- Kto tu jest?- usłyszałam jakby z oddali czyiś głos. Odwróciłam się i zobaczyłam właśnie go... Malfoya. Stał oparty o poręcz pociągu i patrzył na mnie tym swoim wzrokiem pełnym pogardy. Nie miałam ochoty na kłótnie z nim a tym bardziej na kolejne wyzywanie mnie od szlam. Więc podeszłam z powrotem do drzwi, spojrzałam na niego z pod rzęs i powiedziałam cicho:
- Sorry Malfoy...drzwi mi się pomyliły... - wyszłam trzaskając drzwiami. Po chwili za swoim plecami usłyszałam ochrypły głos Ślizgona którego tak nienawidziłam.
- Po co tu przyszłaś Granger? - spytał z zaskoczeniem i ciekawością w głosie. Nie odwróciłam się ale odpowiedziałam pospiesznie:
- Przewietrzyć się. - i odeszłam zostawiając Malfoya sam na sam z jego myślami. Ja sama wybrałam się znowu do mojego przedziału gdzie spotkałam jeszcze Nevila i Lune którzy z ożywieniem rozmawiali o czymś z Harrym i Ronem. Nawet się nie przysłuchiwałam, tylko weszłam wzięłam walizkę i powiedziałam że zaraz wysiadamy. I tak właśnie było. Po 15 minutach dotarliśmy do stacji z której pojechaliśmy powozami w stronę zamku. Przy bramie która prowadziła do Hogwartu stał Filch który miał przeszukać wszystkich uczniów na polecenie Dumbledora.
                        *
Po ceremoni przydziału i kolacji poszłam prosto do Pokoju Wspólnego by się odprężyć przy kominku i poczytać parę książek na jutrzejsze lekcje.
- A ty jak zwykle.-odezwał się Ron siadając tuż koło mnie. - jeszcze lekcje się nie zaczęły a już czytasz. - spojrzałam na niego z nad książki po czym odpowiedziałam znużonym głosem:
- Po prostu przygotowywuję się do jutrzejszych lekcji. Co w tym złego?
- Nic. - odpowiedział. Przez następne pół godziny siedzieliśmy w milczeniu. Ja czytając książkę, on wbijając wzrok w ogień który płonął w kominku.
                        *
Godzinę później do Pokoju Wspólnego wbiegł, jakiś uczeń z czwartego roku i poinformował mnie że Profesor Dumbledor chce widzieć mnie w swoim gabinecie za pół godziny. Nie zastanawiając się ani chwili, wstałam pośpiesznie i pobiegłam wprost do pokoju zostawiając bez słowa pożegnania Rona na kanapie. Po 5 minutach wybiegłam znów z pokoju ale Rona już tam nie było, więc wzięłam książki i postanowiłam przejść się jeszcze do biblioteki oddać i wypożyczyć jakieś książki. Gdy wyszłam na korytarz ogarnął mnie zimny powiew wiatru, więc postanowiłam że wrócę się po jakiś sweter.
                        *
10 minut później siedziałam już w bibliotece nad książkami co jakiś czas sprawdzając godzinę na zegarze który wisiał na przeciw mnie. Gdy czytałam ostatni rozdział książki "Tajemnice Magi" usłyszałam że naprzeciw mnie ktoś siada. Spojrzałam znad książki i zamarłam. Naprzeciw mnie siedział Malfoy. "Znowu on" - pomyślałam w duchu.
- Tajemnice Magi. Fajna książka, czytałem. - powiedział nagle. Spojrzałam na niego zdezoriętowana, nie wiedząc co powiedzieć.
- Ty czytasz? - wypaliłam i od razu poczułam jak się czerwienie. On za to się skrzywił ale tylko na moment po czym lekko się uśmiechnął ale nie ironicznie.
- Tak czytam. Nie tylko Tobie zależy na dobrych ocenach. Też mam duże ambicje. - zamarłam. Spuściłam wzrok, i chciałam w tej chwili wtopić się w krzesło albo w ogóle stąd zniknąć.
- Aha. - zdążyłam tylko wydukać, przez co wyszłam na debilkę...
Po 5 minutowym milczeniu w którym ja przypatrywałam się swoim butom a on mnie, odezwał się spokojnym głosem.
- Słyszałem że Cię również Dumbledor zaprosił dziś do swojego gabinetu. - o cholera, przez niego wyleciało mi to z głowy. Ale jak? Gadamy tu gdzieś 10 minut i wyleciało mi to z głowy?
- Yyy... no tak.
- To może pójdziemy razem bo już powinniśmy się zbierać. - nie wiedziałam co odpowiedzieć. Z jednej strony chciałam krzyknąć że nie, absolutnie ale z drugiej strony po co mamy iść osobno jak i tak i tak się spotkamy w gabinecie. Więc po dłużej chwili kiwnęłam lekko głową. Wstaliśmy i wyszliśmy razem z biblioteki obserwowani czujnym okiem pani bibliotekarki
                        *
- Mało rozmowna dziś jesteś. - zagadnął mnie jak wyszliśmy tylko z biblioteki. Spojrzałam na niego spod ukosa i bardziej opatuliłam się ramionami. "Kurde on strasznie jest dla mnie miły"- pomyślałam "Ciekawe czy ma w tym swój interes. No ba że ma! On zawsze ma! - dodałam w duchu.
- Wszyscy mówią że jesteś taka wygadana a słowem się do mnie nie odezwiesz. - znów coś do mnie powiedział lecz ja go praktycznie nie słuchałam, ponieważ myślałam nad tym co on ode mnie chce. Po paru sekundach jednak dotarły do mnie jego słowa więc westchnęłam i odpowiedziałam.
- Nie wiem co mogę do Ciebie powiedzieć. Nie mamy wspólnych tematów i w ogóle nic wspólnego ze sobą  nie mamy.
- Zawsze możesz spytać jak mi minęły wakacje lub coś w tym stylu. - spojrzał na mnie a ja się na chwile zawiesiłam gdy spojrzałam w jego oczy.
- Yyyy... hmmm... No to jak Ci minęły wakacje Malfoy? - zaczęłam.
- Draco. Mam na imię Draco a nie Malfoy. Dla przyjaciół Smok- uśmiechnął się. - to był tylko przykład nie musiałaś mi tego pytania zadawać. Myślałem że wykażesz się większą inteligencją jak na Ciebie przystało Granger. - spojrzał na mnie lecz ja w tym czasie spuściłam wzrok.
- No to nie wiem naprawdę o czym mam z Tobą rozmawiać Mal...- spojrzałam na niego a on tylko lekko pokręcił głową. - Draco. I ja także nie mam na imię Granger, tylko Hermiona.
- Wiem, jak masz na imię ale wolę mówić do Ciebie Granger. Lepiej brzmi. Krócej - znów się uśmiechnął w ten swój zabójczy sposób.
- No tak prawda. - powiedziałam tylko, bo w tej chwili dotarliśmy do gabinetu. - "Fasolki wszystkich smaków" - powiedziałam a wtedy mi i Malfoyowi ukazały się schody prowadzące w górę.
- Panie pierwsze. - wskazał ręką na schody. Zarumieniłam się ale tylko na chwile po czym odpowiedziałam.
- Dzięki ale pójdę z tyłu.
- Nalegam. - i znów się uśmiechnął, tym uśmiechem który zwala z nóg. Westchnęłam tylko i weszłam szybko po schodach do gabinetu.
                        *
Dyrektor już na nas czekał. Siedział za biurkiem pisząc coś na pergaminach. Tiara znów coś śpiewała o zjednoczeniu się itp lecz nie słuchałam jej na tyle dobrze by wiedzieć o czym dokładnie śpiewa. Gdy po paru chwilach dyrektor zoriętował się że już przyszliśmy, powitał nas i pokazał na miejsca gdzie możemy usiąść.
- No więc przejdźmy do sedna by nie przedłużać i nie zabierać wam czasu wolnego. No więc sprowadziłem was tu, żeby poinformować was że zostaliście wybrani w tym roku na prefektów naczelnych Hogwartu...
- Naprawdę! - krzyknęłam szczęśliwa, przerywając dyrektorowi. Popatrzałam na Mafoya lecz ten nie wydawał się tym faktem ani trochę uszczęśliwiony.
- Tak naprawdę. Zostaną wam przydzielone osobne pokoje, które będą połączone ze sobą magicznym przejściem przez które będziecie mogli do siebie przechodzić i porozumiewać się. Dostaniecie również swoją własną łazienkę która przebiegać będzie przez środek waszych przejść. Jak na razie to tyle. Do pokojów przeprowadzić się możecie w każdej chwili nawet dziś. Jakieś pytania? - byłam tak w niebo wzięta że dech mi zamarł w piersiach. Będę musiała to szybko opowiedzieć chłopakom i Ginny. Na pewno się ucieszą. Kiwnęłam przecząco głową i wtedy wzrok Dumbledora przeniósł się na Malfoya.
- A pan panie Malfoy ma jakieś pytania? - spojrzał na niego jakby podejrzliwym wzrokiem spod okularów-połówek.
- Nie - odpowiedział krótko Malfoy patrząc gdzieś w przestrzeń po za dyrektorem z poważną miną. Nie poznawałam go. Jeszcze 10 minut temu uśmiechał się do mnie i żartował... a teraz pustka.
- No więc nie będę zabierał wam czasu. Dobranoc do jutra. - wstaliśmy i ruszyliśmy ku drzwi, już nie odzywając się ani razu do siebie. Gdy zeszliśmy Malfoy spojrzał na mnie otworzył usta, lecz szybko je zamknął i poszedł w stronę lochów zostawiając mnie w ciemnym korytarzu sam na sam z kłebiącymi się w mojej głowie myślami.