Początek.
Nazywam
się Hermiona Jean Granger. Mam 36 lat i chciałabym opowiedzieć wam
historię która zdążyła mi się dawno temu, i choć to było 20 lat temu z
tej historii pamiętam każdy najmniejszy szczegół, jakby wszystko zdążyło
się wczoraj. Nie którzy mogą powiedzieć że sobie to wyobraziłam lub
coś, ale prawda jest taka że stało się to naprawdę, i muszę przyznać że z
tej historii nie żałuje żadnego momentu spędzonego z pewnym,
irytującym, wrednym a także przystojnym i bystrym blondynem...
20 lat wstecz...
początek 6 roku w Hogwarcie...
1 września.
Stałam
na stacji King Cross nr 9 i 3/4 czekając na moich dwóch najlepszych
przyjaciół. Harry'ego i Rona. Z którymi w tym roku zacznę 6 rok w
Hogwarcie. Stałam na tej stacji i stałam czekając kiedy moi przyjaciele
się pojawią. Po 20 minutach czekania spostrzegłam ich w tłumie, więc
wzięłam swój kufer i popędziłam szybko do nich machając i krzycząc
"tutaj". Gdy wreszcie mnie spostrzegli, uśmiechnęli się od ucha do ucha i
także przyspieszyli kroku.
- Hermiona jak za Tobą się stęskniłem. - krzyknął Harry, przekrzykując gwar panujący na stacji.
- Ja też. - odpowiedziałam rzucając się mu na szyję.
- Ekhem, ja też tu jestem. - wtrącił się głośno Ron.
-
Oh Ron, przepraszam. Za Tobą się też stęskniłam. - powiedziałam również
rzucając mu się na szyje. Gdy się od nich wreszcie oderwałam, w głowie
kłębiło mi się dużo pytań, które musiałam im zadać. Wsiadając do
pociągu, chłopcy pomogli mi wnieść walizki i razem z nimi poszłam szukać
wolnego przedziału. Gdy wreszcie znaleźliśmy jakiś wolny przedział
usiadłam, a gdy chłopcy zrobili to samo zaczęliśmy rozmawiać. Ja
odezwałam się pierwsza:
- No to jak wam minęły wakacje?
Harry uśmiechnął się do Rona po czym odpowiedział na moje pytanie:
- Wspaniale. Codziennie pomagałem Ronowi w treningach do drużyny...
-
Nie wiedziałam Ron że chcesz się dostać do drużyny. - powiedziałam
zdziwiona. Nie przypominałam sobie żeby Ron coś wspominał o tym że
chciałby być w drużynie po porażce na 5 roku. No oczywiście wiedziałam
że lubi quidditcha ale nie wiedziałam że aż tak bardzo chce być w
drużynie.
- No starałem się na 5 roku... no ale nic nie wyszło.
-odpowiedział, a ja słyszałam w jego głosie zażenowanie. To akurat
wiedziałam.
- Tak to prawda, starał się o miejsce obrońcy ale... nie
wyszło. No ale potrenowaliśmy trochę i teraz raczej przejdzie egzaminy. -
wtrącił Harry, widząc zamieszanie Rona. Uśmiechnęłam się i powiedziałam
wesoło by dodać otuchy Ronowi.
- To super! Muszę Cię koniecznie zobaczyć w akcji Ron.
- Dzięki. No tak fajnie by było. - bąknął, wbijając wzrok w buty. Odwróciłam głowę do Harry'ego i nagle spoważniałam.
-
Harry wiadomo coś w sprawie Voldemorta? - zapytałam zaniepokojona miną
przyjaciela. Harry zerknął niepewnie na mnie po czym odpowiedział.
- Nic, kompletnie nic. Podobno gdy wrócę do Hogwartu będę miał z Dumbledorem dodatkowe lekcje.
-
To chyba fajnie? - spytał się już bardziej rozluźniony Ron. Harry
spojrzał na niego z ukosa ale nic już nie odpowiedział. Wiedziałam że
coś go trapi, ale nie wiedziałam co. Po dłużej chwili zdecydowałam że
pójdę się przejść bo nie wytrzymam w tej ciszy więc wstałam i oznajmiłam
im że idę się przejść. Spojrzeli na mnie, kiwnęli głowami i odwrócili
się do okna. Gdy wyszłam na korytarz, uderzył we mnie z mocną siłą gwar
panujący w pociągu. Wszędzie latały pierwszaki szukając swoich zwierząt i
przyjaciół. Ja za to przeciskałam się na tył pociągu powtarzając cały
czas "przepraszam". Gdy dotarłam na sam koniec otworzyłam drzwi i
wyszłam na zewnątrz.
- Kto tu jest?- usłyszałam jakby z oddali czyiś
głos. Odwróciłam się i zobaczyłam właśnie go... Malfoya. Stał oparty o
poręcz pociągu i patrzył na mnie tym swoim wzrokiem pełnym pogardy. Nie
miałam ochoty na kłótnie z nim a tym bardziej na kolejne wyzywanie mnie
od szlam. Więc podeszłam z powrotem do drzwi, spojrzałam na niego z pod
rzęs i powiedziałam cicho:
- Sorry Malfoy...drzwi mi się pomyliły... -
wyszłam trzaskając drzwiami. Po chwili za swoim plecami usłyszałam
ochrypły głos Ślizgona którego tak nienawidziłam.
- Po co tu przyszłaś Granger? - spytał z zaskoczeniem i ciekawością w głosie. Nie odwróciłam się ale odpowiedziałam pospiesznie:
-
Przewietrzyć się. - i odeszłam zostawiając Malfoya sam na sam z jego
myślami. Ja sama wybrałam się znowu do mojego przedziału gdzie spotkałam
jeszcze Nevila i Lune którzy z ożywieniem rozmawiali o czymś z Harrym i
Ronem. Nawet się nie przysłuchiwałam, tylko weszłam wzięłam walizkę i
powiedziałam że zaraz wysiadamy. I tak właśnie było. Po 15 minutach
dotarliśmy do stacji z której pojechaliśmy powozami w stronę zamku. Przy
bramie która prowadziła do Hogwartu stał Filch który miał przeszukać
wszystkich uczniów na polecenie Dumbledora.
*
Po
ceremoni przydziału i kolacji poszłam prosto do Pokoju Wspólnego by się
odprężyć przy kominku i poczytać parę książek na jutrzejsze lekcje.
-
A ty jak zwykle.-odezwał się Ron siadając tuż koło mnie. - jeszcze
lekcje się nie zaczęły a już czytasz. - spojrzałam na niego z nad
książki po czym odpowiedziałam znużonym głosem:
- Po prostu przygotowywuję się do jutrzejszych lekcji. Co w tym złego?
-
Nic. - odpowiedział. Przez następne pół godziny siedzieliśmy w
milczeniu. Ja czytając książkę, on wbijając wzrok w ogień który płonął w
kominku.
*
Godzinę później do Pokoju
Wspólnego wbiegł, jakiś uczeń z czwartego roku i poinformował mnie że
Profesor Dumbledor chce widzieć mnie w swoim gabinecie za pół godziny.
Nie zastanawiając się ani chwili, wstałam pośpiesznie i pobiegłam wprost
do pokoju zostawiając bez słowa pożegnania Rona na kanapie. Po 5
minutach wybiegłam znów z pokoju ale Rona już tam nie było, więc wzięłam
książki i postanowiłam przejść się jeszcze do biblioteki oddać i
wypożyczyć jakieś książki. Gdy wyszłam na korytarz ogarnął mnie zimny
powiew wiatru, więc postanowiłam że wrócę się po jakiś sweter.
*
10
minut później siedziałam już w bibliotece nad książkami co jakiś czas
sprawdzając godzinę na zegarze który wisiał na przeciw mnie. Gdy
czytałam ostatni rozdział książki "Tajemnice Magi" usłyszałam że
naprzeciw mnie ktoś siada. Spojrzałam znad książki i zamarłam. Naprzeciw
mnie siedział Malfoy. "Znowu on" - pomyślałam w duchu.
- Tajemnice Magi. Fajna książka, czytałem. - powiedział nagle. Spojrzałam na niego zdezoriętowana, nie wiedząc co powiedzieć.
-
Ty czytasz? - wypaliłam i od razu poczułam jak się czerwienie. On za to
się skrzywił ale tylko na moment po czym lekko się uśmiechnął ale nie
ironicznie.
- Tak czytam. Nie tylko Tobie zależy na dobrych ocenach.
Też mam duże ambicje. - zamarłam. Spuściłam wzrok, i chciałam w tej
chwili wtopić się w krzesło albo w ogóle stąd zniknąć.
- Aha. - zdążyłam tylko wydukać, przez co wyszłam na debilkę...
Po 5 minutowym milczeniu w którym ja przypatrywałam się swoim butom a on mnie, odezwał się spokojnym głosem.
-
Słyszałem że Cię również Dumbledor zaprosił dziś do swojego gabinetu. -
o cholera, przez niego wyleciało mi to z głowy. Ale jak? Gadamy tu
gdzieś 10 minut i wyleciało mi to z głowy?
- Yyy... no tak.
- To
może pójdziemy razem bo już powinniśmy się zbierać. - nie wiedziałam co
odpowiedzieć. Z jednej strony chciałam krzyknąć że nie, absolutnie ale z
drugiej strony po co mamy iść osobno jak i tak i tak się spotkamy w
gabinecie. Więc po dłużej chwili kiwnęłam lekko głową. Wstaliśmy i
wyszliśmy razem z biblioteki obserwowani czujnym okiem pani
bibliotekarki
*
- Mało rozmowna dziś
jesteś. - zagadnął mnie jak wyszliśmy tylko z biblioteki. Spojrzałam na
niego spod ukosa i bardziej opatuliłam się ramionami. "Kurde on
strasznie jest dla mnie miły"- pomyślałam "Ciekawe czy ma w tym swój
interes. No ba że ma! On zawsze ma! - dodałam w duchu.
- Wszyscy
mówią że jesteś taka wygadana a słowem się do mnie nie odezwiesz. - znów
coś do mnie powiedział lecz ja go praktycznie nie słuchałam, ponieważ
myślałam nad tym co on ode mnie chce. Po paru sekundach jednak dotarły
do mnie jego słowa więc westchnęłam i odpowiedziałam.
- Nie wiem co mogę do Ciebie powiedzieć. Nie mamy wspólnych tematów i w ogóle nic wspólnego ze sobą nie mamy.
-
Zawsze możesz spytać jak mi minęły wakacje lub coś w tym stylu. -
spojrzał na mnie a ja się na chwile zawiesiłam gdy spojrzałam w jego
oczy.
- Yyyy... hmmm... No to jak Ci minęły wakacje Malfoy? - zaczęłam.
-
Draco. Mam na imię Draco a nie Malfoy. Dla przyjaciół Smok- uśmiechnął
się. - to był tylko przykład nie musiałaś mi tego pytania zadawać.
Myślałem że wykażesz się większą inteligencją jak na Ciebie przystało
Granger. - spojrzał na mnie lecz ja w tym czasie spuściłam wzrok.
-
No to nie wiem naprawdę o czym mam z Tobą rozmawiać Mal...- spojrzałam
na niego a on tylko lekko pokręcił głową. - Draco. I ja także nie mam na
imię Granger, tylko Hermiona.
- Wiem, jak masz na imię ale wolę
mówić do Ciebie Granger. Lepiej brzmi. Krócej - znów się uśmiechnął w
ten swój zabójczy sposób.
- No tak prawda. - powiedziałam tylko, bo w
tej chwili dotarliśmy do gabinetu. - "Fasolki wszystkich smaków" -
powiedziałam a wtedy mi i Malfoyowi ukazały się schody prowadzące w
górę.
- Panie pierwsze. - wskazał ręką na schody. Zarumieniłam się ale tylko na chwile po czym odpowiedziałam.
- Dzięki ale pójdę z tyłu.
- Nalegam. - i znów się uśmiechnął, tym uśmiechem który zwala z nóg. Westchnęłam tylko i weszłam szybko po schodach do gabinetu.
*
Dyrektor
już na nas czekał. Siedział za biurkiem pisząc coś na pergaminach.
Tiara znów coś śpiewała o zjednoczeniu się itp lecz nie słuchałam jej na
tyle dobrze by wiedzieć o czym dokładnie śpiewa. Gdy po paru chwilach
dyrektor zoriętował się że już przyszliśmy, powitał nas i pokazał na
miejsca gdzie możemy usiąść.
- No więc przejdźmy do sedna by nie
przedłużać i nie zabierać wam czasu wolnego. No więc sprowadziłem was
tu, żeby poinformować was że zostaliście wybrani w tym roku na prefektów
naczelnych Hogwartu...
- Naprawdę! - krzyknęłam szczęśliwa,
przerywając dyrektorowi. Popatrzałam na Mafoya lecz ten nie wydawał się
tym faktem ani trochę uszczęśliwiony.
- Tak naprawdę. Zostaną wam
przydzielone osobne pokoje, które będą połączone ze sobą magicznym
przejściem przez które będziecie mogli do siebie przechodzić i
porozumiewać się. Dostaniecie również swoją własną łazienkę która
przebiegać będzie przez środek waszych przejść. Jak na razie to tyle. Do
pokojów przeprowadzić się możecie w każdej chwili nawet dziś. Jakieś
pytania? - byłam tak w niebo wzięta że dech mi zamarł w piersiach. Będę
musiała to szybko opowiedzieć chłopakom i Ginny. Na pewno się ucieszą.
Kiwnęłam przecząco głową i wtedy wzrok Dumbledora przeniósł się na
Malfoya.
- A pan panie Malfoy ma jakieś pytania? - spojrzał na niego jakby podejrzliwym wzrokiem spod okularów-połówek.
-
Nie - odpowiedział krótko Malfoy patrząc gdzieś w przestrzeń po za
dyrektorem z poważną miną. Nie poznawałam go. Jeszcze 10 minut temu
uśmiechał się do mnie i żartował... a teraz pustka.
- No więc nie
będę zabierał wam czasu. Dobranoc do jutra. - wstaliśmy i ruszyliśmy ku
drzwi, już nie odzywając się ani razu do siebie. Gdy zeszliśmy Malfoy
spojrzał na mnie otworzył usta, lecz szybko je zamknął i poszedł w
stronę lochów zostawiając mnie w ciemnym korytarzu sam na sam z
kłebiącymi się w mojej głowie myślami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz